Ikea może zabić największego twardziela

Autor tego wpisu: MrsTabasco wtorek, 25 Sierpień, 2009
Czytaj dalszą część teog wpisu »

Oglądasz katalog… Zachwyca Cię kanapa, meblościanka, stolik… Parę nocy musisz to przetrawić, zanim podejmiesz odpowiednią decyzję… Myślisz – ale nic innego w mojej kuchni/salonie/łazience/sypialni nie pasuje! Tam nie może stać nic innego! Potem już w drodze do pracy, w pracy, w drodze do domu, przed snem, a nawet i w snach pojawia Ci się idealny mebel. Widzisz zachwyconych gości, zazdrość w oczach znajomych, czujesz jak rozpiera Cię duma. Następnego dnia jedziesz do najbliższego sklepu Ikea/szukasz w Internecie i znajdujesz – upragniony mebel. Jest! Jest! Jest! Kupujesz, jeszcze nie bardzo świadom, co Cię czeka. Dają Ci pachnący drewnem i nowością karton, a w nim rozłożony na części ukochany przedmiot, brakujące ogniwo wystroju Twojego wnętrza. Otwierasz je… Wyciągasz deski… Kilka, kilkadziesiąt… Śrubki… Wysypują Ci się z plastikowego woreczka… Tysiące… Wszędzie… Bierzesz młotek, śrubokręt i wkrętak i… pełen sił i werwy zaczynasz mozolną pracę.  Okazuje się, że nie wszystkie półki mają dziurki, a Ty akurat nie masz wiertarki… Jest za późńo, żeby pożyczyć ją od sąsiada. Zalewa Cię pot… Wkręcasz, przybijasz… Wkręcasz, przybijasz… I tak w kółko, a końca nie widać…

Któż na własnej skórze nie doświadczył takiej radości z zakupu w sklepie Ikea? Niektórzy jednak pękają…

z: www.funnytimes.com

z: www.funnytimes.com

dodaj do

Komentowanie wyłączone.