„Dom zły” – polski film w stylu Q. Tarantino

z: FILMWEB.pl
Tak o najnowszym obrazie Wojciecha Smarzowskiego wypowiedział się krytyk filmowy, Jakub Socha.
Jakie więc podobieństwa łączą filmy obu reżyserów? Czy w „Domie złym” mamy brutalność, ale i humor, groteskę oraz świetną akcję?
Zobaczmy!
Morderstwo w Bieszczadach
Rozlew krwi – jest. Tak jak u amerykańskiego reżysera. Punktem wyjścia opowiadanej historii jest okrutne, na dodatek wielokrotne, zabójstwo. Szukani są winni.
Śledztwo – również obecne. W filmie policjanci szukają sprawców morderstwa. Węszą w każdym zakamarku domu, stodoły, podwórka… Czy są oni przedstawicielami „dobrej strony”? Tu pojawia się wątpliwość. Czy chcą dowiedzieć się prawdy o śmierci człowieka? Może… Jedno jest pewne – od mieszkańców różnią się tylko mundurem. Tak samo jako oni ustawiają się w kolejce po wódkę.
Historie rodzą historie, a te rodzą kolejne historie…
W filmie każdy wymyśla własną historię. Inną opowiadają sprawcy, inną zapisują policjanci.
Wciąż powstają nowe opowieści, które zapętlają się, mnożą, przecinając się i w końcu otwierając nam oczy. Przypomina to właśnie filmy Tarantino z początków jego twórczości. W nich ważna było opowieść, jej snucie. W „Domu złym” odtwarzanie historii odbywa się na naszych oczach, jak na wyświetlaczu.
Absurdalne spojrzenie na tamte czasy
I to jest punkt, który łączy oba style – zachodniego i polskiego artysty. Historie opowiadane przez obydwu reżyserów dziś wydają nam się nieprawdopodobne, tak jakby miały miejsce w alternatywnej rzeczywistości.
W filmie W. Smarzowskiego w tle pląsa historia początku lat 80-tych. Znamy ten świat – wiosek, zapijaczonych mieszkańców, brudu, biedy. Jednak świat w „Domie złym” ma jeszcze coś, co nie pozwala nam uwierzyć, że jest prawdziwy. Jest to wszechotaczające ZŁO, które wpływa na nasze oglądanie, a my odsuwamy myśl, że i „takie rzeczy na świecie się dzieją”.
Nowoczesne kino jak u Tarantino
Mimo tego, że film przedstawia dzieje z PRL-em w tle, to nie ma on nic z naszych narodowo-wyzwoleńczych dramatycznych wątków. Wojciech Smarzowski pokazał interesującą historię kryminalną, dał jej czasowe ramy i zmontował w bardzo nowatorski sposób.





